Warsztat rysownika przenika tu w materię ceramiczną. Artysta wykorzystuje technikę malowania podszkliwnego angobami na surowej glinie, co pozwala mu na zachowanie niemal graficznej precyzji. Użycie nieco zapomnianej techniki natrysku wybieranego owocuje miękkimi, gradientowymi przejściami, które stanowią tło dla gęstych, onirycznych motywów: splecionych warkoczy, komet i gwiezdnych konstelacji, surowych deseni słojów drewna i elementów dawnej, białej broni.
Rysunki wędrują pomiędzy obiektami, z których raz po raz spogląda na nas twarz - tytułowe Licho to nie tylko nazwa i grymas w logotypie studia – to duchowa esencja przedmiotów.
Każdy talerz obdarzony twarzą to trochę inna osoba. Nakładając im maski z ilustracji, naznaczam je potencjalnymi ludzkimi cechami. To galeria spojrzeń, zalotnych uśmiechów, melancholijnie przymrużonych powiek, naburmuszonych grymasów. Przedmioty z charakterem? Dosłownie.
Prace zaprezentowane podczas wystawy noszą wszystkie cechy form użytkowych, są zarazem obiektami kolekcjonerskimi — wykonanymi ręcznie w jednym egzemplarzu lub krótkich limitowanych seriach.